Od mojego zakupu – prezentowanego na ramach wcześniejszego artykułu – Treka Roscoe mija właśnie 8 miesięcy. Myślę, że jest to odpowiednia pora na publikację testu długodystansowego – zwłaszcza w obliczu faktu, że wkrótce w sklepach rozpoczną się wyprzedaże modeli ubiegłorocznych (czy też tegorocznych? #wakeupmtbindustry), co może być szansą na dorwanie nowego sprzętu w niezłej cenie.

Jakie w ogóle jest przeznaczenie tego roweru i jak sprawował się on w trakcie kilkuset kilometrów wykręconych wspólnymi siłami? Na te (i być może na inne) pytania postaram się odpowiedzieć w poniższym wpisie. Przed dalszą lekturą polecam zapoznać się z moim zimowym artykułem, czyli szczegółową prezentacją Treka Roscoe 7 na rok 2019. W niej znajdziecie między innymi dane techniczne i moją wstępną ocenę roweru.

Trek Roscoe 7 2019 - cały rower

Rower prezentuje się świetnie. Czy takim samym przymiotnikiem można określić jazdę w jego siodle?

Spis treści (kliknij nazwę sekcji, aby do niej przewinąć):

  1. Nowy sprzęt – dlaczego Roscoe 7?
  2. Jak to jeździ?
  3. Ocena komponentów
  4. Eksploatacja roweru, czy co udało mi się popsuć się zepsuło?
  5. Podsumowanie

1. Nowy rok, nowa ja i nowy rower – moje oczekiwania

Określając to, czego oczekuję po nowym zakupie, myślałem sobie: chcę rower na dojazdy do pracy, któremu najbliżej będzie do sprzętu XC, ale który jednocześnie poradzi sobie na trójmiejskich ścieżkach… no i też w górach. Ejże, chwila – czyli co ja tak właściwie chciałem, sprzęt do wszystkiego? Czy tak się da, czy to nie jest przypadkiem – ekhem – MTB? A może powinienem kupić 3 różne jednoślady?

Trek Roscoe 7 2019

W zakupowej niemocy i mimo podniecenia perspektywą nowego roweru, zdecydowałem się jasno określić swoje preferencje. Oto, jak prezentowała się moja lista życzeń:

  1. Rower ma być na 29-calowych lub 27,5-calowych kołach (żadnych plusów),
  2. Skok amortyzatora ma wynosić 120 mm,
  3. Napęd 1x,
  4. Dobrze, jeśli będzie w nim fabrycznie zamontowana sztyca regulowana,
  5. Bez potrzeby wstępnych upgrade’ów,
  6. Nówka sztuka,

Czyli typowy rower ścieżkowy, z którego znalezieniem nie powinno być żadnych trudności. Przeszkodą, która mogła zaprzepaścić powyższe nadzieje, był kolejny punkt na liście, a mianowicie:

  1. Cena: do 3 tysięcy złotych.

Nieracjonalne, absurdalne, oderwane od rzeczywistości (podkreśl właściwe) – te słowa wydają się trafnym określeniem moich założeń.Trek Roscoe 7 2019Przeprowadzając research modeli, które – w mniejszym lub większym stopniu – spełniały powyższe oczekiwania, wytypowałem 3:

  1. NS Eccentric Lite 2 29′ 2019,
  2. Octane One Prone 29′ 2019,
  3. Marin San Quentin 1 2019.

W przypadku każdego z nich nie byłem jednak usatysfakcjonowany: ten (znaczy wszystkie) nie ma myk myka, ten zbyt mocno przekracza budżet, a kolejny dostępny będzie dopiero za 2 miesiące. Rzecz jasna – nie wiedziałem, który wybrać. I dobrze, bo w końcu przypomniałem sobie o jednym z zeszłorocznych konkursów, w którym były do wygrania Treki. Treki Roscoe 7 znaczy się. Wartość wyjściowa tego roweru to 4399 złotych, wiedziałem jednak, że spośród 150 wygranych sztuk, sporo wyląduje na olx w niższej cenie.

No i się nie pomyliłem. Przymknąłem oko na ohydne, plusowe opony (które przecież można zmienić) i dziwny, nikomu niepotrzebny standard tylnej piasty (którego przecież nie można zmienić). Kupiłem nową sztukę za 3 tys. złotych.

2. Jak jeździ Trek Roscoe 7?

Podczas moich pierwszych kontaktów z nowym sprzętem miałem wątpliwości, czy rower poradzi sobie w sytuacjach, w których zamierzałem go stawiać. Będąc na półmetku sezonu, z całą pewnością mogę powiedzieć, że w roli, którą mu przydzieliłem, sprawuje się on znakomicie. Dla mnie jest to prawie idealny rower „do (trójmiejskiego) wszystkiego”, którego nie boję się traktować jako zapasowego sprzętu na objeżdżanie lokalnych tras, także tych oznaczonych symbolem czarnego diamentu.

Trek Roscoe świetnie odnajduje się też w lżejszych zastosowaniach, ale to nikogo nie powinno dziwić, bo do takich celów został przecież stworzony. Maszyna nie jest w stanie oczywiście dorównać finezji nowoczesnych rowerów XC, co nie zmienia faktu, że Roscoe jest także niezłym kompanem dłuższych, niewymagających wycieczek. Jak sugerują słowa osób zupełnie początkujących, którym zdarza mi się pożyczać (już nie taki nowy) nabytek – po płaskich ścieżkach rower po prostu płynie. I to mimo topornych, plusowych kół i opon, które w moim mniemaniu nie mają większego sensu.

Jazda w dół

Wszyscy uwielbiamy zjeżdżać. Czy ten sam sentyment mogą podzielać osoby dosiadające Treka Roscoe 7? Rower został przecież oparty na ramie o 68,3° stopniowej główce (to ta sama konstrukcja, która występuje w modelu X-Caliber) oraz budżetowym, 120-milimetrowym amortyzatorze. Jeśli wolisz jeździć, niż myśleć o tym, czy Twojemu sprzętowi brakuje kilku milimetrów tu i ówdzie, nie masz się czego bać. Oczywiście pod warunkiem, że nie planujesz na Roscoe pokonywać tras z cyklu  pucharu świata w DH.

Trek Roscoe 7 2019

Skakanie na Treku Roscoe to pewnego rodzaju wyzwanie. Nie mam jednak wątpliwości, że pod doświadczonym riderem rower da sobie radę prawie wszędzie. Nie da się natomiast ukryć, że sprzęt woli raczej flowtraile niż wymagające, naturalne trasy.

Jadąc w dół, rower prowadzi się pewnie i stabilnie – do czasu, aż na Twojej drodze nie pojawią się korzenie lub kamienie. W takich okolicznościach rozsądne dobieranie linii jest nieuniknione, co – naturalnie – wynika raczej z braku tylnego zawieszenia, aniżeli konkretnych cech opisywanego modelu. W przypadku hardtaili o większym skoku lub takich, które wyposażone są w amortyzatory wyższej klasy, przedni uginacz jest w stanie odrobinę tę przypadłość zrekompensować.

W rowerze pokroju Treka Roscoe raczej nie można na to liczyć. Co więcej – aby utrzymać się na rowerze, niezbędne może być zaopatrzenie się w pedały zatrzaskowe. Sugestię tę opieram na moim doświadczeniu jako glebogryzarka, którą udało mi się zostać przez naprzemienne używanie niewybaczającego Treka i zupełnie przewidywalnego Reigna.

Ogromną zaletą testowanego modelu jest fabryczna obecność sztycy regulowanej, która – moim zdaniem – jest jednym z kluczowych elementów współczesnych rowerów trail/enduro dla początkujących. Połączenie dość szerokiej kierownicy (780 mm) oraz stosunkowo długiego mostka (60 mm) wydaje się osobliwym kompromisem, który w rowerze tego typu wydaje się pasować jak ulał.

Na drodze ku pokonywaniu super szybkich tras mogą stanąć: kaseta, opony oraz hamulce. Te ostatnie są bez wątpienia najsłabszym elementem całego modelu oznaczonego cyfrą 7. Więcej na temat tych komponentów przeczytasz w dalszej części testu.

Podjazdy

Po rowerze ścieżkowym można spodziewać się, że będzie podjeżdżał całkiem nieźle – zwłaszcza, jeśli mowa jest o sztywniaku. Twierdzenie to w sporej części znajduje swoje odbicie w rzeczywistości również w przypadku Roscoe 7. Z całą pewnością można powiedzieć, że maszyna jest w tej kwestii po prostu dobra – przynajmniej jeśli chodzi o szutrowe drogi dojazdowe.

Sprawa wygląda nieco inaczej, gdy na szlaku zaczyna robić się bardziej naturalnie lub technicznie – wtedy największym wrogiem ridera stają się opony, a konkretniej – ich wielkość i rodzaj bieżnika. Ten element roweru po prostu uwielbia ślizgać się po podłożu, zwłaszcza w luźniejszych warunkach. Niewspółpracująca masa kół staje się natomiast sporym wyzwaniem przy okazji manewrowania pomiędzy przeszkodami. Całkiem możliwe, że dla osób cięższych ode mnie oraz tych, którzy jeżdżą na optymalnie dobranym rozmiarze ramy, kwestia ta nie jest tak upierdliwą bolączką.

Skręcanie, skakanie i inne manewry

Określenie Treka Roscoe mianem topornego jest całkiem słuszne. Plusowe koła skutecznie ujarzmiają zabawowy charakter tego hardtaila, czyniąc z niego sprzęt umiarkowanie skorym do grawitacyjnych wygibasów. Dla mnie przesiadka z – używanego na co dzień fulla – zawsze kończyła się seriami niedolotów na hopach, które na moim głównym rowerze mógłbym skakać z zamkniętymi oczyma. Jednego natomiast nie można Trekowi odmówić: jak na rower trailowy zaskakująco dobrze prowadzi się na przeszkodach w postaci dropów. Moim zdaniem wrażenia są zupełnie porównywalne do tych, których doświadczam na rowerze ze 160-milimetrowym skokiem zawieszenia z tyłu.

Manual na Treku Roscoe 7 2019

Rower chętnie „idzie na koło”. Na nim pobiłem swój rekord długości manuala i nie, nie były to 2 metry na potrzeby zdjęcia ;) Wiem, że moja technika nie wpisuje się w kanony piękna, ale dla mnie działa.

Nie jestem mistrzem trialu. Można wręcz powiedzieć, że nie jestem nawet amatorem tej dyscypliny. Niektóre jej elementy zdarza mi się jednak używać podczas jazdy, może w mało efektowny, ale skuteczny sposób. Z bólem serca muszę stwierdzić, że Roscoe za takimi manewrami również nie przepada. Dla mnie wyjątkiem jest tutaj manual, który na Treku sprawia mi ogromną satysfakcję. Paradoksalnie utylizacja tej umiejętności jest dość łatwa dzięki… słabym hamulcom, za sprawą których zablokowanie tylnego koła (a więc i zupełne opuszczenie przedniego) nie jest takie proste!

Rower nie należy do najzwinniejszych, również jeśli rozważymy kwestię pokonywania zakrętów. Kluczem do płynnego przejechania bandy jest tutaj dobre wklejenie się w profil terenu, co wymaga obycia ze sprzętem i przyzwyczajenia się do jego osobliwego, plusowego charakteru. Dobra wiadomość? Jeśli dobrze wejdziesz w zakręt, najprawdopodobniej jego dalszą część pokonasz z łatwością. Zakładając, że optymalnie dobierzesz ciśnienie w oponach, gdyż te również i w tym przypadku lubią stracić przyczepność.

3. Ocena komponentów

Przejdźmy do kolejnej sekcji, którą jest (zupełnie subiektywna) ocena poszczególnych składowych Treka Roscoe 7 na 2019 rok. Jedyna zmiana względem specyfikacji technicznej, na którą zdecydowałem się w moim egzemplarzu, to kapsel sterów. Rower ponadto wyposażyłem w: przedni błotnik, koszyk na bidon, pedały platformowe, własnoręczną, wstrętną osłonę tylnego trójkąta oraz – miejscowo – taśmę ochronną.

Rama

Trek Roscoe 7 2019

Na rowerze pokonuję większość przeszkód, które normalnie objeżdżam na Reignie. Rama jest wciąż w jednym kawałku, ale mimo to niekiedy podczas jazdy mam z tyłu głowy myśl, czy tym razem rower nie pęknie.

Trek Roscoe 7 2019

Na uwagę zasługuje kiepskie prowadzenie przewodów, które już podczas pierwszych kilku jazd spowodowały wytarcie lakieru. Folia jest tutaj obowiązkowa, podobnie jak na główce ramy.

Amortyzator

RockShox Judy w Treku Roscoe 7 2019

Amortyzatory sprężynowe mają to do siebie, że montowana w nich fabrycznie sprężyna nie będzie odpowiadać każdemu. Mi akurat się udało, ale ja preferuję mieć zapas skoku – nawet jeśli wykorzystuję go wyjątkowo rzadko.

RockShox Judy

Jak działa RockShox Judy? Niektórzy określiliby kulturę pracy amortyzatora jako „drewno”. Moim zdaniem jest ona adekwatna do ceny roweru i wystarczająco dobra, by móc cieszyć się jazdą.

Hamulce

Tektro hd-m275 w Treku Roscoe 7 2019

Oszczędności musiały być poczynione. Padło niestety na hamulce, które z pewnością zasługują na miano najgorszego elementu Treka Roscoe 7. Tektro HD-M275 są – delikatnie mówiąc – niewystarczające przy mojej masie równej 65 kg (z ubraniem i pakunkiem na cały dzień jazdy). Ktoś cięższy powinien je zmienić w pierwszej kolejności.

Tektro hd-m275 w Treku Roscoe 7 2019

Jedyny plus słabego hamulca? Dobra kontrola manuala.

Koła i opony

Opona Trek Roscoe 7 2019

Plusowe koła to dla mnie bezsens. Nie rozumiem, dlaczego ktokolwiek miałby chcieć się na nie decydować. 2,8-calowe Rocket Rony czynią rower ospałym i niezbyt skorym do zabawy.

Opona Rocket Ron i Maxxis Ardent

Po lewej: Schwalbe Rocket Ron (2,8 cala); po prawej: Maxxis Ardent (2,4 cala). Różnica jest spora. W Roscoe widziałbym koła 29-calowe albo przynajmniej węższą oponę. Dla mnie plusy plusów są niedostrzegalne.

Sztyca

Sztyca regulowana Bontrager

Rower użytkowałem zarówno zimą, przy temperaturach rzędu -7°C, jak i latem. W każdych warunkach sztyca Bontragera działała bezbłędnie. Trzeba przygotować się na super szybki powrót siodełka do góry, gdyż ten potrafi niekiedy zaskoczyć ;)

Manetka sztycy Bontrager

Manetka sztycy Bontragera montowana w Treku Roscoe 7 jest całkiem wygodna. Poza tym działa, wiec nie ma się do czego przyczepić!

Napęd

Przerzutka Shimano Deore M6000 w Treku Roscoe 7

Dla mnie Shimano Deore M6000 jest niezwykle udaną przerzutką. Mimo przebiegu i okoliczności, w których musiała pracować, wciąż działa bezbłędnie.

Kaseta w Treku Roscoe 7 2019

Kaseta o zakresie 11-42t jest wystarczająca na podjazdy…

Korba FSA w Treku Roscoe 7 2019

Problemem jest natomiast korba wyposażona w zębatkę o 28 zębach. Nawet po płaskim możliwość sensownego pedałowania szybko się kończy. Nie ma chyba co mówić, jak ta kwestia wygląda w przypadku zjazdów. Jak wielki blat zmieści się z przodu? Naprawdę trudno powiedzieć. Tak czy inaczej, jeśli myślisz o ciśnięciu w dół, upgrade będzie konieczny.

4. Eksploatacja roweru

Ludzie się przewracają. Sprzęt się psuje. Jest to niestety nieunikniony element jazdy rowerem górskim. Jak Trek Roscoe 7 z 2019 roku wytrzymuje próbę czasu? Na ten moment trzeba przyznać, że doskonale – niemal wszystkie dotychczasowe usterki powstały na skutek moich błędów. Wśród awarii posiadanego przeze mnie egzemplarza mogę wymienić:

  • wyrwaną część klamki hamulcowej,
  • wgniecenie na górnym goleniu amortyzatora,
  • głębokie zarysowania tylnego trójkąta.
Trek Roscoe 7 2019

Uszkodzone klamki to standard w moich rowerach. Klątwa dopadła także Treka. Ruchoma część klamki trzyma się na „zawiasie” – nic, z czym nie poradzi sobie trytka czy dwie. Wkrótce wyląduje tu nowy hamulec.

Trek Roscoe 7 2019

Wgniot powstały podczas sesji zdjęciowej na potrzeby tego artykułu. Przeklęte kamienie.

Trek Roscoe 7 2019

Rana jest świeża i wciąż boli. Dobra wiadomość? Uszkodzenie powstało na wysokości, do której nie udało mi się jeszcze dojść podczas jazdy.

Trek Roscoe 7 2019

Wspomniana osłona. Pod nią kryje się okropne zarysowanie, wynikające z wkręcania się łańcucha w zębatkę, który po kilku chwilach haczył o ramę. Problem występuje tylko przy wyłączonym sprzęgle i to nie tylko w moim rowerze.

Jak na kilkaset kilometrów przejechanych w terenie, w naprawdę najróżniejszych warunkach pogodowych, wygląda to wystarczająco dobrze, by Roscoe zasłużył na miano roweru bezproblemowego.

5. Podsumowanie

Trek Roscoe 7 to model, który znakomicie odnajduje się w segmencie maszyn ścieżkowych (nie tylko) dla początkujących. Sprzęt będzie także całkiem trafionym wyborem w przypadku osób, które potrzebują relatywnie taniego roweru zapasowego czy napakowanego, pozwalającego na więcej XC.

Czy z wiedzą, którą obecnie posiadam, podjąłbym taką samą decyzję? Zakładając cenę, którą zapłaciłem za mojego Treka (68% wartości rynkowej), nie mam żadnych wątpliwości: oczywiście, że tak. Gdyby nie taka okazja, w ustalonym budżecie wybrałbym najpewniej Marina San Quentin 1.

Trek Roscoe 7 2019Nie zmienia to jednak faktu, że nawet przy swojej oficjalnej cenie Roscoe 7 na 2019 rok jest dobrym wyborem, który pozwoli cieszyć się bezproblemową jazdą nawet w średnio trudnym terenie.

Podobało się? Podziel się moim wpisem z innymi!

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o