Ścieżkowiec, czy zjazdówka? Fullface, czy zwykły kask bez szczęki? Capra, czy miejsce na bidon? Te pytania spędzają sen z powiek wielu miłośnikom jazdy rowerem górskim w terenie. To jednak nie jedyne dylematy, które rozgrywają się na co dzień w umysłach riderów enduro.

Kolejnym może być wybór pomiędzy pedałami platformowymi a zatrzaskowymi i co się z tym wiąże: dobór odpowiedniego obuwia. Jak się okazuje, w świecie butów rowerowych można spotkać się z rozwiązaniami na miarę kasków z odpinaną szczęką. W dzisiejszym teście przedstawiam jedno z nich, czyli buty Five Ten Maltese Falcon.

Też masz obawy przed długotrwałymi zobowiązaniami nie umiesz się decydować, albo po prostu lubisz buty? Czytaj dalej!

Spis treści:

  1. Informacje wstępne
  2. Projekt i wygląd
  3. Dobór rozmiaru i komfort noszenia
  4. Wytrzymałość
  5. Współpraca z platformami
  6. Poza rowerem
  7. Podsumowanie

Informacje wstępne

Kiedy Adidas, czyli jeden z największych światowych producentów odzieży sportowej wykupił markę Five Ten w 2011 roku, wielu zastanawiało się, jak dalej potoczy się los butów, w których jeździć chciał każdy. W ciągu tych 8 lat z pewnością rozrosła się propozycja produktów, a jak mówią niektórzy: zmieniła się także ich jakość. Na lepsze, czy na gorsze? Ja nie czuję się upoważniony do wydania takiego werdyktu, bo prezentowane Maltesy to moje pierwsze buty o przeznaczeniu stricte rowerowym.

Z całą pewnością mogę natomiast stwierdzić, że musiałem być całkiem niepoważny, decydując się na jazdę enduropodobną w zwykłym obuwiu sportowym. I to przez kilka lat.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Naprawdę, naprawdę uwielbiam to logo.

Najważniejsze cechy Maltese Falcon to:

Przeznaczenie: All-mountain
Typ podeszwy: Stealth S1
Kompatybilność: platformy i pedały wpinane
Cena: 569 zł (Polska)

Swoje buty kupiłem oczywiście w promocji, korzystając z wyprzedaży u wyspiarzy. Ostatecznie wyniosły mnie około 280 zł.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Maltański sokół. Ale czy jest tak szybki na trasie, jak podpowiada nazwa?

Projekt i wygląd

Odczucia estetyczne to naturalnie sprawa zupełnie subiektywna, dlatego nad tym aspektem nie będę szczególnie się rozpisywał. Maltesy dostępne są (lub były, sądząc po stronie producenta) w kilku wersjach kolorystycznych, które zdecydowanie nie wyróżniają się swoim designem. Buty wyglądają całkiem podobnie do innych modeli Five Tena, nieźle naśladując obuwie do noszenia na co dzień.

Buty Fiveten Maltese Falcon

Maltese Falcon w prawie całej swej okazałości. Wyglądają porządnie i chyba takie właśnie są.

Na uwagę zasługuje solidność butów, która sprawia świetne wrażenie nawet podczas trzymania ich w dłoniach. Nierowerowe obuwie zwyczajnie nie ma do nich porównania. Maltesy są sztywne, solidne i… zaskakująco ciężkie. Jest to kompromis, na który chyba warto się zdecydować. W przedniej oraz tylnej części buty zostały wzmocnione grubszą warstwą gumy, która znakomicie chroni przed kamieniami i innymi obiektami, które mogłyby uszkodzić stopę.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Noski butów zostały wzmocnione naprawdę solidną warstwą gumy.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Całkiem zresztą podobnie jak tył. W niektórych momentach naprawdę cieszyłem się, że mam je na swoich stopach.

Producent wyposażył buty także w (chyba praktyczną) pętelkę z tyłu i (zdecydowanie praktyczny) pasek zapinany na rzepę, którego zadaniem jest zapewnienie dodatkowej stabilizacji kostki. Dla mnie ważniejsza jest jego inna funkcja, pozwalająca na chowanie – dość długich – sznurowadeł przed atakami korby, pedałów i elementów otoczenia.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Wspomniana pętelka – legenda głosi, że ktoś gdzieś jej używa.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Rzepczony rzep – obecnie nie wyobrażam sobie używania sznurowanych butów bez tego detalu.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Po zapięciu element ten ląduje na swoim miejscu i grzecznie przylega do buta.

Prezentując ten konkretny model butów, nie można nie wspomnieć o podeszwie, będącej ideą istnienia Maltesów. W tej linii została ona wykonana z gumy Stelath S1, czyli niższej, a jednocześnie bardziej uniwersalnej mieszanki. Bardziej interesująca jest jednak możliwość używania obuwia zarówno z pedałami platformowymi, jak i z wpinanymi.

W obrębie podeszwy wydzielone jest bowiem specjalne miejsce na wkręcenie bloków, jednak w fabrycznie nowych butach jest ono zakryte warstwą gumy. W momencie podjęcia decyzji o nieuniknionym, należy samodzielnie ją wyciąć (np. nożykiem do tapet) wzdłuż wyraźnie widocznych konturów.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Five Teny i ich Stealth S1.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Miejsce wycięcia zdecydowanie się wyróżnia.

Warto także wspomnieć, że obuwie dobrze radzi sobie z ochroną stopy przed wodą. Użytkowałem je zarówno w trakcie śnieżnej zimy, jak i podczas deszczu – w żadnej z tych sytuacji nie zdarzyło się, bym w jakikolwiek sposób odczuł wszechobecną wilgoć.

Jeśli myślisz, że kupiłem skarpety, kask, (i parę innych rzeczy) pod kolor roweru, to masz stuprocentową rację.

Dobór rozmiaru oraz komfort

W przypadku butów Five Ten Maltese Falcon, kwestia doboru rozmiaru może być odrobinę problematyczna. Chociaż w rozmiarówce nie znajduje się nic niestandardowego, to jej przełożenie na rzeczywistość może okazać się niemiłą niespodzianką. Sprawę wyjaśnię na swoim przykładzie.

Jestem posiadaczem raczej małych stóp, których długość równa jest około 24,7 cm. Na co dzień noszę buty w rozmiarach od 39 do 40,5. Sugeruje to, że wybrany przez mnie wariant – 39,5 (długość wkładki 25 cm) – powinien okazać się strzałem w pięć dziesiątkę.

Moje Maltesy są jednak odrobinę za ciasne, zarówno pod względem długości, jak i szerokości. Możliwe, że wynika to z ich sztywności, co nie zmienia faktu, że tak nie powinno być. Zarówno u mnie, jak i u innych użytkowników pojawia się problem cierpnięcia stóp, co podpowiada, że mimo doboru teoretycznie prawidłowego rozmiaru, w którymś miejscu buty są zdecydowanie zbyt wąskie.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Wyglądają nieźle, ale jak z wygodą?

Dopasowanie do stopy można oczywiście modyfikować stopniem zaciśnięcia sznurówek. Dla mnie jednak ta opcja się nie sprawdza – poluzowanie do momentu zupełnego komfortu rozmiarowego skutkuje u mnie wrażeniem noszenia zbyt luźnych butów, czego naprawdę nie znoszę. Jak sugerują inni posiadacze tego konkretnego modelu Five Tenów (z czym ja się zgadzam), przy zakupie dobrze jest wybrać rozmiar o 5-10 mm za duży.

Przy znalezieniu własnego tune’a, obuwie jest w porządku pod względem wygody, ale raczej nic ponadto.

Wytrzymałość

Do tej pory w butach przejechałem około 1500 km. W żadnym wypadku nie jest to wartość imponująca, lecz w moim mniemaniu zdecydowanie wystarczająca, by móc wstępnie ocenić wytrzymałość produktu.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Wszystko się trzyma. To najważniejsze.

Zważywszy na charakter jazdy rowerem enduro, buty znoszą ją zaskakująco dobrze, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę ich górną, oplatającą stopę część. Podczas przedwpisowej inspekcji zauważyłem dosłownie zero uszkodzeń, które mogłyby powstać na skutek kontaktu z otoczeniem. Jedyne dostrzegalne skazy to nieco zaciągnięte od rzepy górne części języków oraz wytarcie logo producenta wewnątrz buta. Wszystkie szwy oraz łączenia są natomiast kompletne i na swoim miejscu.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Wspomniane zaciągnięcia. Na zdjęciach są prawie niezauważalne, w rzeczywistości wygląda to odrobinę gorzej. Tak czy siak – nie jest źle.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Wytarcie w środku butów. Dobrze, że nikt tam nie zagląda.

Odrobinę gorzej wygląda sprawa podeszwy, gdyż ta zdecydowanie nosi ślady użycia. Na jej powierzchni, w kilku miejscach widoczne są ubytki materiału oraz drobne pęknięcia. W czasie wypadów rzadko kiedy schodzę z roweru, dlatego mogły one powstać wyłącznie na skutek kontaktu z pedałami.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Podeszwa Stealt. To uszkodzenie, czy jeden but jest podróbką? Kto wie.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Okolice miejsca przeznaczonego na instalację bloków wyglądają najmniej korzystnie.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

W obrębie całej podeszwy widoczne są mniejsze i większe przetarcia, uszkodzenia oraz drobne pęknięcia materiału.

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Największe uszkodzenie. Nie wiem, czy się cieszyć, czy nie.

Współpraca z platformami

Buty reklamowane są jako takie, które świetnie trzymają stopę w połączeniu z pedałami platformowymi. I rzeczywiście, w suchych warunkach nie ma się raczej do czego przyczepić – szczególnie jeśli dysponuje się nowymi pedałami z kompletem pinów (lub nowymi pinami).

Buty enduro Five Ten Maltese Falcon

Podeszwa robi robotę w suchych warunkach.

Five Teny testowałem zarówno z kilkuletnimi platformami (NS Aerial), które nigdy nie były uzupełniane o nowe piny, jak i podczas rozdziewiczania pedałów Dartmoor Stream. W obu przypadkach buty dobrze spełniły swą funkcję, sprawiając nawet trudności z poprawianiem pozycji stopy na platformie. Dla mnie taki poziom trzymania jest raczej zaletą.

Problem może pojawić się natomiast wtedy, gdy panująca na dworze pogoda skutkuje powstawaniem błota. Tekstura podeszwy nie jest wyjątkowo wysoka, dlatego przylegający – a przede wszystkim zasychający – brud skutecznie upośledza przyczepność butów na pedałach.

Poza rowerem

Jedną z cech, którymi chwali się producent Maltesów, jest możliwość ich wygodnego użytkowania poza rowerem, a więc chociażby podczas chodzenia. Z moich doświadczeń wynika, że nie jest to do końca prawda. O ile buty swoim wyglądem nie zwracają na siebie uwagi, to wrażenia ze spaceru pozostawiają odrobinę niesmaku.Tak, to prawda, mam tylko jedną parę skarpet.Jak wspomniałem wcześniej: buty są ciężkie i sztywne. Cechy te wyraźnie w negatywny sposób wpływają na komfort noszenia. O ile nie jest to uciążliwe podczas krótkich odcinków pieszych w trakcie rowerowych tripów, to taka charakterystyka w moim odczuciu skutecznie dyskwalifikuje Maltesy jako obuwie na co dzień.

Podsumowanie

Buty rowerowe Five Ten Maltese Falcon stanowią pewnego rodzaju kompromis, który nie będzie odpowiadał każdemu. Jest to jednak jakaś opcja dla tych, którzy nie są jeszcze do końca zdecydowani na konkretne rozwiązania w zakresie wyboru pedałów i starają się trochę zaoszczędzić. Do zakupu tego konkretnego modelu warto podejść z pewną dozą ostrożności – przede wszystkim ze względu na trudności z doborem odpowiedniego rozmiaru.Ostatecznie stojąc jeszcze raz przed wyborem butów, które mają współpracować z platformami, zdecydowałbym się raczej na obuwie dedykowane takim właśnie pedałom. Z całą pewnością nie kupiłbym ich również za oryginalną cenę, natomiast ta wyprzedażowa wydaje się dość… adekwatna (pomijając nieadekwatność cen wszystkiego, co rowerowe).

Możliwe, że w przyszłości przedstawię to, jak Maltesy wypadają w połączeniu z pedałami wpinanymi. Z uwagi na moje obawy i brak potrzeby takiej konwersji, nie jestem w stanie nic w tym zakresie obiecać.

Plusy:

  • kompatybilność z platformami i pedałami wpinanymi;
  • dobra ochrona stopy przed elementami otoczenia i wilgocią;
  • całkiem niezłe trzymanie na pedałach;
  • rzep, który pozwala skutecznie chować sznurowadła;
  • wygląd, który przejdzie w zastosowaniach nierowerowych.

Minusy:

  • ciężkie;
  • niezbyt dobrze spisują się podczas chodzenia;
  • trudności z dopasowaniem odpowiedniego rozmiaru;
  • zapychanie się podeszwy brudem i wątpliwe trzymanie pedałów w obliczu np. błota;
  • beznadziejnie wysoka oryginalna cena.
Podobało się? Podziel się moim wpisem z innymi!

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o