Szybkie zjazdy, niekończące się single i masa zabawy…  góry. Tak okropnie dalekie – przynajmniej z perspektywy tych, którzy mieszkają o całą Polskę dalej, na wybrzeżu. Obiecując sobie, że ten sezon będzie inny, zdobyłem się w końcu na mój pierwszy rowerowy wojaż na południe kraju. Podróż nie mogła bardziej wybiegać poza moją strefę komfortu, ale przyjąłem, że jakoś to będzie. I rzeczywiście: wyjazd był jakiś – z kilku powodów.

Jeśli planujesz po raz pierwszy wybrać się w miejsca, dla których został stworzony Twój rower enduro, zapoznaj się z moimi wskazówkami i doświadczeniami, które – teoretycznie – powinny sprawić, że cała wyprawa będzie przyjemniejsza.

1. Jeśli możesz, nie jedź sam

Fakt, że nie mam z kim jeździć w dalekie zakątki Polski, jest jednym z powodów, dla których nigdy wcześniej się na to nie zdecydowałem. I chociaż moja introwertyczna natura mocno sugeruje, że nikt inny nie jest mi w żaden sposób potrzebny, to tak naprawdę wolałbym te kilka dni spędzić z kimś, kogo znam.

Podstawową kwestią jest wsparcie, którego – chcąc nie chcąc – będziesz potrzebował na którymś etapie podróży. Może to być moment, w którym okazuje się, że pociąg (w którym spędzisz następną połowę dnia) nie ma miejsc dedykowanym rowerom. Może to być chwila, w której zapomniałeś zabrać ze sobą jakiekolwiek środki płatnicze i nie masz za co kupić karnetu na kolejkę. No i wreszcie – całkiem możliwe, że mógłbyś potrzebować pomocy podczas trzeciej wymiany dętki w trakcie tego samego dnia (zbieżność sytuacji przypadkowa).

Dziecko robiące zdjęcie osobie na rowerze

Współtowarzyszy podróży można wykorzystać na wiele sposobów ;)

Chociaż moje następne słowa są zaprzeczeniem wszystkiego, w co wierzę, to: więcej osób to większa frajda i skuteczniejsze rozwiązywanie problemów. Serio.

No okej, dwie osoby wystarczą.

2. Samochód to optymalny środek transportu

Jestem jednym z frajerów tych, którzy nie mają ogromnych oporów przed podróżą pociągiem niezależnie od odległości miejsca docelowego. Muszę jednak przyznać, że do teraz czuję ogromny żal do siebie, że nie zdecydowałem się jechać moim wiernym, czterokołowym towarzyszem. Dlaczego?

Dojazd z Sopotu do Bielska  zajął mi 12,5 godziny – licząc od zamknięcia mieszkania do momentu zajechania rowerem do zarezerwowanej kwatery. W takim – skrajnie upierdliwym – okresie naprawdę sporo rzeczy ma sposobność pójść nie tak, a dowolny problem może stać się Twoją osobistą tragedią.

Wnętrze Citroen Xsara Picasso

Jeździ? Jeździ. Hamuje? Hamuje? Czego chcieć więcej? Wyglądać ładnie nie musi.

Trudność może tkwić w kilku kwestiach:

  • wysokiej masie zapakowanego plecaka;
  • sporej odległości (i… przewyższeniu) od peronu do kwatery;
  • awarii roweru;
  • braku rzeczywistego miejsca na sprzęt mimo pozytywnej wcześniejszej informacji od PKP;
  • nieznajomości topografii miejsca, do którego się wybierasz;
  • niesprzyjającej pogodzie;
  • skomplikowaniu połączenia.

Jeśli przypadkiem zdarzy się, że los ześle na Ciebie wszystkie te nieszczęścia, to całkiem możliwe, że czeka Cię doświadczenie poza ciałem. Skąd wiem? Cóż…

Rower przypięty w pociągu

Nigdy nie czułem się tak źle, jak wtedy. Sprawie nie pomagał fakt, że przydzielono mi miejsce z drugiej strony wagonu.

Wyjazd samochodem pozwoli Ci z łatwością ogarnąć sytuacje kryzysowe – przede wszystkim te, które zdarzą się już na miejscu. Wypad do sklepu, umycie roweru na myjni czy dojazd na miejscówkę, na której panuje lepsza pogoda? Załatwione. Nieporównywalna jest też wygoda takiej podróży – w auto wpakujesz zapas jedzenia, wszystkie narzędzia i niezbędne akcesoria. Jeśli jedziesz sam – wyższy koszt jest tego wart. Jedziesz z kimś jeszcze? Nie dziadujcie, pakujcie się w auto!

3. Poważnie przemyśl termin

Nie ma nic piękniejszego, niż długi weekend w górach na rowerze! Czy rzeczywiście? Każdy dzień wolny od pracy będzie oznaczał obleganie takich miejsc jak Enduro Trails w Bielsku. Można tylko spodziewać się, że kumulacja świąt państwowych i cotygodniowych, dwóch dni radości będzie wiązała się ze spotęgowaniem tego efektu.

Jeśli nie przepadasz za tłumami, wstydzisz się swojej jazdy lub po prostu nie w głowie Ci  kolejki do kolejki, lepszym wyjściem może być – oczywiście nie zawsze możliwe – wykorzystanie urlopu w tygodniu. Dowód? Spójrz na to (i to nie tylko dlatego, że przez kilka sekund widać, jak pochłaniam bułkę z najtańszym pasztetem):

4. Nie bój się prognoz pogody

To prawda, beznadziejna aura może skutecznie zniechęcić do jazdy – zwłaszcza wtedy, gdy w głębi duszy jesteś tak naprawdę enduropodobny, jeździsz dla zabawy i nie czujesz pompy na robienie treningów. Pamiętaj jednak, że kiepskie prognozy nie zawsze się sprawdzają. Oto jak wyglądała ta na czas mojego pobytu w Bielsku:

Pogoda w Bielsku na wyjeździe rowerowym

(Prawie) czarny rower, (prawie) czarny scenariusz. Wulgarne słowo się rzekło.

Jeszcze na dzień przed wyjazdem miałem ochotę wszystko odwołać i zaszyć się w Sopocie, chroniąc mój rower przed złem żywiołów tego świata. W rzeczywistości mogłem pojeździć przez co najmniej cztery dni, które były wystarczające, by – koniec końców – uznać wyjazd za satysfakcjonujący.

Nie przeszkadza Ci deszcz? Świetnie – w górach będziesz mógł poczuć się jak ryba w wodzie!

5. Rób zdjęcia – będzie co wspominać na starość do czasu Twojego kolejnego wyjazdu

Bo on nastąpi – i to pewnie szybciej niż się tego spodziewasz.

Na całym, 6-dniowym wyjeździe zrobiłem około 15 zdjęć. Co ja sobie myślałem? Nie mam pojęcia, ale jedno jest pewne: piekielnie tego żałuję. Gdyby nie powyższe wideo, filmy z kamer osób, które gdzieś tam mnie przypadkiem zarejestrowały oraz prywatny materiał rodziny ze Świnoujścia, która postanowiła nagrać relację z jazdy gondolą na Szyndzielnię, nie byłoby żadnych dowodów na to, że w ogóle byłem w górach.

Wróciłem bez materiałów dla mamy, na Instagrama… no i z zaledwie kilkoma zdjęciami do dzisiejszego wpisu. I chociaż nie obchodzą mnie sentymentalne podróże, to naprawdę sporo byłbym w stanie zapłacić za footage z moich przygód. I tych kapitalnych, i tych innych.

Widok na Bielsko-Białą z gondoli

To poszło do rodziny, jako „widok na Bielsko-Białą”. Normalnego nie mam, bo wolę śmiać się z własnych żartów niż zajmować się poważnymi sprawami.

Jeśli chodzi Ci po głowie zakup kamery sportowej, to załatw sprawę przed pobytem w górach z rowerem. Istnieje prawdopodobieństwo, że po powrocie będziesz musiał przeserwisować sprzęt, a koszt takiej nieprzyjemności skutecznie odciągnie Cię od kupna Twojej osobistej, przenośnej nagrywarki.

6. Przygotuj listę rzeczy do spakowania

Spakowanie wszystkich rzeczy na typowy wyjazd nie powinno sprawiać problemów żadnej osobie dorosłej. Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana w przypadku wyjazdu z rowerem, co wynika oczywiście między innymi z liczby rzeczy, które są niezbędne w czasie pobytu w górach.

Lista rzeczy do zabrania na wyjazd rowerowy

Tu coś dodać, tam coś usunąć… dobra lista wymaga czasu i doświadczenia.

Aby o niczym nie zapomnieć, konieczne może okazać się stworzenie listy tego, co chcesz – i potrzebujesz – ze sobą zabrać. Czynność możesz sobie ułatwić dzięki:

  • utworzeniu podlist grupujących to, co masz spakować (np. rzeczy na każdy wyjazd, niezbędniki rowerowe, jedzenie);
  • przygotowaniu zestawienia w aplikacji (w ten sposób nie zgubisz listy, a dodatkowo bez problemu zrecyklingujesz ją podczas załadunku przed powrotem);
  • rozpoczęciu tworzenia spisu na jakiś czas przed datą wyjazdu (to da Ci czas na dopisanie czegoś, o czym wcześniej nie pamiętałeś).

7. Upewnij się, że masz sprawny rower

Prawda objawiona. A jednak – niektórzy (ekhem) wciąż decydują się na wypad mimo drobnych usterek i niedociągnięć, które stają się całkiem niedrobne w najgorszych momentach. Wyobrażasz sobie jazdę z zepsutą sztycą po górach lub kilka kilometrów w tę i we w tę, dodatkowo mając na sobie 25-kilogramowy plecak? Ja nie muszę, bo to przeżyłem. Zrób sobie dobrze i nie popełniaj mojego błędu.

Narzędzia

Wszyscy jesteśmy inżynierami, czyli sometimes a girl’s gotta do what a girl’s gotta do.

8. Określ lokalizację spożywczaka, sklepu rowerowego, myjki i bankomatu

Chociaż sporą część punktów tego typu bez problemu znajdziesz w wyszukiwarce, to nie zawsze będzie to takie proste. Problem dotyczy zazwyczaj wsi, miasteczek i dzielnic położonych poza centrami miast. Jeśli Google nie pokazuje nic sensownego w okolicy Twojej kwatery, poświęć chwilę na poszukanie informacji chociażby na forach rowerowych. Podziękujesz sobie za to, jeśli planujesz podróż innym środkiem transportu niż samochód.

W innym przypadku porozmawiaj z gospodarzem, na miejscu.

Warto też pamiętać, że od jakiegoś czasu Żabki oferują możliwość wypłaty gotówki przy okazji dokonywania zakupów.

Podsumowanie

Każdy wyjazd w góry z rowerem to pińset rzeczy do ogarnięcia, a prawdopodobieństwo, że coś pójdzie nie tak, jest całkiem spore. Tak czy inaczej – naprawdę warto. Mogę zagwarantować, że po powrocie będziesz ekstensywnie zastanawiać się, dlaczego nie zrobiłeś tego wcześniej.

Podobało się? Podziel się moim wpisem z innymi!

Dodaj komentarz

  Subscribe  
Powiadom o